Obserwatorzy

czwartek, 4 lipca 2013

Maseczkowy dzień 2

Tym razem więcej eksperymentów czyli domowe maseczki. Najpierw jedna ze sklepu- oczyszczająca maseczka z Rossmana. Nie wiem ile trzymałam ją na twarzy, ale chyba zbyt długo bo byłam okropnie czerwona. Mimo tego moja buzia wcale nie była oczyszczona. Drugi raz po nią już nie sięgnę.



Następnie domowa, nawilżająca. Znalazłam przepis na maseczkę z miętą. Czyli po prostu napar z mięty i zwykły krem nawilżający ale jak to ja musiałam zmieszać ze sobą kilka różnych przepisów. Zamiast naparu rozdrobniłam tylko miętę, dodałam płatków róży, śmietanę i miód. Niestety nie pomyślałam o konsystencji. Maseczka była zbyt rzadka, a kawałki mięty i róży za duże. Chciałam zmixować ją w blenderze ale zapomniałam o tym, że jest popsuty ;( . W rezultacie dodałam otrębów (a mogłam mąkę). Konsystencja wcale się nie poprawiła, wręcz pogorszyła. Zastanawiałam się czy jej nie wyrzucić ale uznałam, że chociaż spróbuję. Udało mi się utrzymać ją na twarzy całe 5 minut. Nie miałam po niej jednak ładniejszej cery, chociaż twarz była mniej czerwona. Nie radzę jednak tak eksperymentować. 

Zdjęcie zrobiłam zaraz po zmieszaniu mięty ze śmietaną.



Ostatnim eksperymentem była nawilżająca maseczka do włosów. Tym razem zrobiłam ją tak jak było napisane w przepisie. 2 jajka i 5 łyżek oliwy z oliwek zmieszałam ze sobą mikserem po czym wmasowałam we włosy. Następnie nałożyłam foliowy czepek i ręcznik. Trzymałam to na głowie całą godzinę w cieple. Po zdjęciu włosy umyłam szamponem. Gdy wyschły były naprawdę mięciutkie i lśniące. Z tą maseczką będę jeszcze experymentować :D. Nie zrobiłam jej niestety zdjęcia.

1 komentarz:

  1. Coś mnie zachęciłaś do tych maseczek. Jutro na mojej głowie chyba zawita maska miodowa :) Dam znać o efektach :P

    OdpowiedzUsuń