Obserwatorzy

środa, 24 lipca 2013

Recenzja wodoodpornego tuszu i eyelinera z essence

 Jak wiecie oba te kosmetyki zabrałam ze sobą nad jezioro,  a teraz pora ocenić jak sobie tam poradziły.
 Najpierw tusz: jak dla mnie sprawdził się świetnie. (Nałożyłam jednak małą jego ilość i nie wiem jak byłoby z większą) Podoba  mi się w nim szczoteczka, jest mała i łatwo się nią ,,manewruje''. Nie skleja rzęs i nie nakłada się na nią zbyt duża ilość tuszu. W nocy tusz sprawdził się bardzo dobrze, lekko się tylko obsypał, ale było to prawie niezauważalne. Podczas kąpieli też nie miałam czarnych kręgów pod oczami :D.  7/10

Co do eyelinera. Nie malowałam się nim ja tylko moja przyjaciółka, która bez kresek nie wychodzi z domu i jest to w połowie jej recenzja. Najpierw ode mnie: eyeliner przypomina mi marker permanentny, przynajmniej jego kolor i sposób malowania ;D. Jak dla mnie bardzo wygodny, ma fajną końcówkę. Według przyjaciółki: źle maluje się nim wykończenie kreski. Na oczach w nocy trzymał się nieźle i też zsypał się tylko lekko, ale w jeziorze kompletnie się nie sprawdził.
Po 5 minutach kąpieli po kreskach nie było nawet śladu. 5/10

2 komentarze:

  1. pierwszy raz widzę ten tusz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. rzadko chodzę do natury, ale wydaje mi się, że albo zmienili opakowanie, albo jest jakiś nowy bo też go wcześniej nigdy nie widziałam :D

    OdpowiedzUsuń